Nauczyciele duchowi

W poszukiwaniu duchowych drogowskazów

Osho

Osho: Bodhidharma i cesarz

Przeanalizuj swoje nieszczęście, a następnie przyjrzyj się tym nielicznym chwilom, w których pozwalasz sobie na bycie radosnym. Wówczas zobaczysz jakie są różnice.

Zauważysz kilka rzeczy: kiedy jesteś nieszczęśliwy, jesteś konformistą. Społeczeństwo cię kocha, ludzie cię szanują, masz duże poważanie. Możesz nawet zostać świętym; wszyscy twoi święci są nieszczęśliwi. Nieszczęście jest wymalowane na ich twarzach, emanuje z ich oczu. Ponieważ sami są nieszczęśliwi, są także przeciwni jakiejkolwiek radości. Potępiają radość, nazywając ją hedonizmem. Potępiają każdą okazję do radości, nazywając ją grzechem. Oni są nieszczęśliwi i chcieliby widzieć cały świat pogrążony w nieszczęściu. Tylko w nieszczęśliwym świecie ludzie tacy jak oni uważani są za świętych! W szczęśliwym świecie byliby hospitalizowani, leczeni. Tkwią w nich patologie.

Spotkałem wielu świętych, studiowałem życiorysy świętych z przeszłości. Dziewięćdziesięciu dziewięciu na stu to byli ludzie nienormalni - nerwowo, a nawet, psychicznie chorzy. Jednak byli szanowani. Za co? Za ich nieszczęście. Pamiętaj o tym. Im więcej nieszczęścia doświadczali, tym bardziej byli szanowani. Byli święci, którzy biczowali swoje ciała każdego dnia, a ludzie zbierali się, aby zobaczyć ich wielką surowość życia, ascezę, pokutę. Największym świętym był ten, który miał rany na całym ciele. O takich ludziach myślano jako o świętych! Niektórzy święci pozbawiali się wzroku, bo poprzez oczy człowiek staje się świadomy piękna i rodzi się pożądanie. Byli szanowani, bo wydłubali sobie oczy. Dano im oczy, aby zobaczyli piękno istnienia, ale oni postanowili być ślepi. Byli święci, którzy obcinali swoje genitalia, i - ponieważ byli autodestrukcyjni, zadawali sobie ból - bardzo ich szanowano. Ci ludzie byli psychicznie chorzy.

Przyjrzyj się swojemu nieszczęściu, a odkryjesz pewne zasadnicze prawidłowości. Ono daje ci szacunek. Ludzie są bardziej przyjaźni wobec ciebie, bardziej współczujący. Masz więcej przyjaciół. To jest bardzo dziwny świat, coś jest z nim nie w porządku. Nie powinno tak być. Człowiek szczęśliwy powinien mieć więcej przyjaciół. A dzieje się tak, że jeśli jesteś szczęśliwy, ludzie stają się zawistni; już nie są przyjaźni wobec ciebie. Czują się oszukani; masz coś, co dla nich nie jest osiągalne. Jak śmiesz być szczęśliwy? Od stuleci nauczyliśmy się postępować według schematu: należy tłumić szczęście i wyrażać nieszczęście. To stało się naszą drugą naturą.

Musisz odrzucić ten schemat. Naucz się być szczęśliwym, naucz się szanować szczęśliwych ludzi i zwróć na nich większą uwagę. To będzie wielka zasługa dla ludzkości. Nie współczuj za bardzo ludziom, którzy są nieszczęśliwi. Jeśli ktoś jest nieszczęśliwy, pomóż mu, ale nie współczuj. Nie rób niczego, aby myślał, że jego nieszczęście jest coś warte. Niech wie doskonale, że mu pomagasz, ale to nie wynika z szacunku, a jedynie z faktu, że jest, po prostu, nieszczęśliwy. Chcesz, by wydostał się z nieszczęścia, ponieważ nieszczęście jest ohydne, nieszczęście nie jest ani cnotą, ani zasługą dla ludzkości.

Bądź szczęśliwy, szanuj szczęście, pomóż ludziom zrozumieć, że jest ono celem życia. Szanuj ludzi szczęśliwych. To oni są święci. Zawsze, gdy znajdziesz się w gronie ludzi serdecznych, wesołych miej świadomość, że to miejsce i ta chwila są święte.

Tak wygląda wasze życie. Wciąż zmieniacie partnerów, myśląc, że być może kolejna kobieta, kolejny mężczyzna, otworzy wam bramy raju, za którym tęsknicie. Jednak każdy bez wyjątku otwiera bramy piekła! Nikt nie jest za to potępiany, bo robi zupełnie to samo, co robisz ty: niesie nierealną jaźń, z której nic nie może wyrosnąć. Ona nie może zakwitnąć. Jest pusta - udekorowana, ale w środku pusta i głucha.

Kiedy więc widzisz kogoś z daleka, ta osoba cię pociąga. Kiedy się zbliżasz, pociąga cię coraz mniej. Kiedy ją w końcu spotykasz, to nie doświadczasz spotkania, ale zderzenia. Nagle widzisz, że druga osoba jest pusta, a ty czujesz, jakbyś został okłamany, oszukany, bo nie dostajesz niczego, co - jak ci się wydawało - słusznie ci się należy. Tak samo myśli ta druga osoba. Wszystkie obietnice zawodzą, a jedno staje się dla drugiego ciężarem, nieszczęściem, smutkiem. Rozstajecie się. Przez krótką chwilę odczuwacie ulgę, ale wasza wewnętrzna nierealność nie może zostawić was w tym stanie na długo; wkrótce będziecie szukać innej kobiety, innego mężczyzny, i wpadniecie w tę samą pułapkę. Tylko twarze się zmieniają; wewnętrzna rzeczywistość jest taka sama - pusta.

Jeśli naprawdę chcesz pozbyć się nieszczęścia i cierpienia, będziesz musiał zrozumieć - nie masz jaźni; ego nie istnieje. Będzie to wielka ulga. A kiedy nie masz jaźni, potrzeba posiadania drugiej osoby znika. Nierealna jaźń potrzebowała drugiej osoby, aby wciąż się nią karmić. Nie potrzebujesz drugiej osoby.

Posłuchaj uważnie: kiedy nie potrzebujesz drugiej osoby, możesz kogoś pokochać i wtedy ta miłość nie przyniesie nieszczęścia. Ona wykracza ponad potrzeby, żądania, pragnienia; taka miłość staje się spokojnym dzieleniem się, wielkim zrozumieniem. Kiedy zrozumiesz siebie, od tego dnia zrozumiałeś także całą ludzkość. Nikt nie będzie już mógł uczynić cię nieszczęśliwym. Wiesz, że wszyscy wokół cierpią z powodu ego i przerzucają swoje nieszczęście na każdego, kto jest w pobliżu. Twoja miłość sprawi, że będziesz umiał pomóc osobie, którą kochasz, by także pozbyła się ego.

Znam tylko jedną wartość nadrzędną; miłość może podarować ci tylko jedną rzecz - uświadomienie, że ciebie nie ma, a twoja jaźń to wymysł wyobraźni. To uświadomienie, kiedy zaistnieje pomiędzy dwiema osobami, nagle sprawia, że stają się one jednością: dwie nicości nie mogą być dwiema oddzielnymi zjawiskami. Dwie rzeczy będą dwiema rzeczami, ale nie dwie nicości. Dwie nicości zaczynają się topić i zlewać. To jest pewne, że staną się jednym.

Na przykład, jeśli siedzimy tutaj, i każdy ma swoje ego, wtedy wszystkich nas można policzyć. Są jednak chwile, kiedy panuje całkowita cisza; wtedy nie możesz policzyć ilu jest tu ludzi. Istnieje tylko jedna świadomość, jedna cisza, jedna nicość, jedna bezinteresowność. Tylko w tym stanie dwie osoby mogą wspólnie odnaleźć się w wiecznej radości. Tylko w takim stanie, jakakolwiek grupa może żyć w ogromnym pięknie, cała ludzkość może żyć w wielkim błogosławieństwie.

Spróbuj zobaczyć jaźń; nie znajdziesz jej. Fakt, że nie znalazłeś, ma ogromne znaczenie. Opowiadałem wiele razy historię Bodhidharmy i jego spotkania z chińskim cesarzem Wu. Jest ono bardzo dziwne i niesie w sobie bardzo ważne przesłanie.

Cesarz Wu był w swoich czasach największym cesarzem świata; rządził całymi Chinami, Mongolią, Koreą, całą Azją oprócz Indii. Przekonano go o prawdziwości nauk Gautamy Buddy, ale ci, którzy przedstawili mu przesłanie Buddy, byli uczonymi. Żaden z nich nie był mistykiem. Kiedy nadeszła wieść, że nadchodzi Bodhidharma, cały kraj trwał w oczekiwaniu. Cesarz Wu był pod wpływem nauk Buddy, co z kolei oznaczało, że cały kraj także był pod wpływem jego nauk. Teraz prawdziwy mistyk, budda, nadchodzi. Jakaż to radość! Cesarz Wu nigdy przedtem nie przekraczał granicy Chin z Indiami, aby wyjść gościom na spotkanie. Tym razem zrobił to i z wielkim szacunkiem powitał Bodhidharmę. Zapytał go:

- Prosiłem wielu mnichów i uczonych, którzy do mnie przychodzili, ale nikomu się nie udało - próbowałem wszystkiego. Jak pozbyć się ego? Budda mówi, że jeśli nie będziesz miał ego, skończy się twoje nieszczęście.

Cesarz mówił szczerze. Bodhidharma spojrzał mu w oczy i powiedział:

- Będę nad brzegiem rzeki, w świątyni u stóp góry. Jutro dokładnie o czwartej rano, przyjdziesz, a ja skończę z twoim ego raz na zawsze. Ale pamiętaj, nie przynoś żadnej broni z sobą, przyjdź bez straży; musisz przyjść sam.

Wu był trochę zmartwiony. Pomyślał: "Ten człowiek był jakiś dziwny! Jak mogę zniszczyć swoje ego tak szybko? Uczeni mówili mi, że trzeba medytować przez wiele wcieleń; tylko wtedy jaźń znika. Ten człowiek jest przedziwny! I chce spotkać się ze mną w ciemności, o czwartej rano, sam na sam, bez miecza, straży, bez nikogo u boku? Ten człowiek jest jakiś dziwny - mógłby zrobić cokolwiek. Co ma na myśli, mówiąc, że skończy z moim ego raz na zawsze? Może zabić mnie, ale jak on zabije ego?"

Całą noc cesarz Wu nie mógł spać. Raz po raz zmieniał swoje zdanie - iść czy nie iść? Jednak było coś w oczach Bodhidharmy, było coś w jego głosie, była jakaś aura pewności, kiedy mówił: tylko przyjdź punktualnie o czwartej, a ja skończę z tym ego raz na zawsze! Nie musisz się o nic martwić. To, co powiedział, wydawało się absurdalne, ale sposób, w jaki to powiedział i sposób, w jaki patrzył, były przekonujące: on wie, co mówi. W końcu zdecydował, że pójdzie. Postanowił podjąć ryzyko. Pomyślał: "Najwyżej mnie zabije - co jeszcze mógłby zrobić? Próbowałem wszystkiego. Nie mogę osiągnąć stanu braku ego, a bez tego nieszczęście się nie skończy."

Zapukał do drzwi świątyni, a Bodhidharma powiedział:

- Wiedziałem, że przyjdziesz; wiedziałem też, że przez całą noc będziesz zmieniał swoje zdanie. Ale to nie ma znaczenia - przyszedłeś. Teraz usiądź w pozycji lotosu, zamknij oczy, a ja siądę przed tobą. W chwili, kiedy dotrzesz do ego w środku siebie, chwyć je, abym mógł je zabić. Po prostu chwyć mocno, powiedz mi, że je złapałeś, a ja je zabiję i wszystko będzie skończone. To kwestia kilku minut.

Wu trochę się bał. Bodhidharma wyglądał na szaleńca, mówiono o nim jak o szaleńcu; oczywiście nie było w tym cienia prawdy. Obrazy są symboliczne. I takie też było wrażenie, które wywierał na ludziach. To nie była jego prawdziwa twarz, ale twarz, którą ludzie zapamiętywali. Siedział ze swoją wielką laską przed cesarzem Wu i powiedział mu:

- Nie czekaj ani sekundy. Szukaj dokładnie, a w chwili gdy je chwycisz, otwórz oczy i powiedz mi, że je chwyciłeś. Natychmiast z nim skończę.

Nastała cisza. Jedna godzina minęła, dwie godziny minęły. W końcu, słońce wzeszło, a Wu stał się innym człowiekiem. Przez te dwie godziny, wpatrywał się w siebie, w każdy kąt swojej duszy. Musiał patrzeć. Ten człowiek go pilnował; mógłby go uderzyć w głowę swoją laską. Mógł się spodziewać wszystkiego, gdyż Bodhidjarma nie znał się na etykiecie, manierach; nie był dworzaninem cesarza. Wu musiał uważnie szukać. I kiedy tak szukał, poczuł, że staje się coraz bardziej odprężony; nigdzie nie było nawet cienia ego! Ale intensywne poszukiwanie sprawiło, że wszystkie myśli zniknęły. Zaangażował całą swoją energię; nie było o czym myśleć, czego pragnąć; w ogóle nic nie było.

O wschodzie słońca Bodhidharma zobaczył twarz Wu, który nie był już tym samym człowiekiem - miał w sobie taką ciszę, taką głębię. On już zniknął.

Bodhidharma potrząsnął nim i powiedział:

- Otwórz oczy - jego już tam nie ma. Nie muszę go zabijać. Nie jestem gwałtownym człowiekiem, niczego nie zabijam! Ego zawsze istnieje, ponieważ usiłujesz się go pozbyć. Istnieje, bo nie szukasz go; jest w twojej nieświadomości. A teraz już go nie ma.

Dwie godziny minęły, a Wu ogromnie się ucieszył. Nigdy nie zasmakował takiej słodyczy, świeżości, nowości, piękna. Nie istniał. Bodhidharma spełnił swoją obietnicę. Cesarz Wu ukłonił się, dotknął jego stóp i powiedział:

- Proszę wybacz mi, że uważałem cię za szaleńca; że nie znasz manier, jesteś dziwny i niebezpieczny. Nigdy nie widziałem bardziej współczującego człowieka. Dzięki tobie jestem całkowicie spełniony. Nie ma we mnie ani jednego pytania.

Postanowił także, że kiedy umrze, na jego grobie mają być wygrawerowane w złocie słowa Bodhidharmy, aby przyszłe pokolenia wiedziały, że: "Był człowiek, który wyglądał na szaleńca, ale czynił cuda. Nie robiąc nic, pomógł mi osiągnąć stan braku ego. Od tej pory wszystko się zmieniło. Wszystko jest takie samo, ale ja nie jestem taki sam. Życie stało się czystą pieśnią ciszy".

Źródło: Osho "Radość"



Zmień czyjeś życie na lepsze! Udostępnij:


Osho

Data i miejsce urodzenia:
11 grudnia 1931 r. w Kuchwada, Madhya Pradesh (Indie)

Data i miejsce śmierci:
19 stycznia 1990 r. w Punie (Indie)

Spis treści:

  1. Osho
  2. Życiorys
  3. Nauczanie
  4. Krytyka i kontrowersje

Ten artykuł został znaleziony m. in. przez następujące frazy: osho, osho książki, osho cytaty, osho online, osho pdf, osho chomikuj, osho youtube, osho 10 przykazań, osho 10 commandments.