Rozwój duchowy

Twoja droga do harmonii i szczęścia

Oto wielka tajemnica wiary

Oto wielka tajemnica wiary

Oto wielka tajemnica wiary | Fot. Pixabay

Wielu ludzi uważa wiarę za podstawę duchowości. To prawda, że ma ona wielkie znaczenie dla większości praktykujących. Istnieje jednak pewna wielka tajemnica wiary, o której istnieniu niewielu ma pojęcie.

Istota wiary przejawia się w zaufaniu. Jest drugim etapem rozwoju duchowego i przez jakiś czas musi wystarczyć każdemu z nas. Przychodzi jednak moment, kiedy człowiek musi zacząć doświadczać duchowości samodzielnie i osobiście, a nie poprzez relacje "pośredników".

W wielu kościołach i świątyniach kapłani podkreślają ogromną wagę niezachwianej wiary. W rzeczywistości jest ona tylko drobnym elementem duchowej praktyki. I to właśnie jest wielka tajemnica wiary. Choć jej siła jest ogromna, nie wystarczy do poznania całej prawdy o wszechświecie (tudzież Bogu).

Pamiętajmy, że w świątyniach i wszelkich organizacjach religijnych chodzi o coś więcej niż tylko o duchowość. Każda instytucja – również o charakterze duchowym – potrzebuje swoich wiernych. Bez nich nie może sprawnie funkcjonować (weźmy pod uwagę np. źródła finansowania). Zawsze więc jednym z filarów działalności organizacji religijnej będzie przekonywanie ludzi do wierzenia w szerzone przez nią nauki. Tutaj nigdy nie ma w stu procentach czystych intencji. Ale nie o tym jest ten artykuł. O tym napiszę innym razem.

Wróćmy do kwestii wiary w duchowości. Nie przeczę, że jest ona potrzebna – na pewnym poziomie jest wręcz niezbędna. Przychodzi jednak czas, kiedy zaczyna bardziej przeszkadzać niż pomagać.

Aby lepiej zobrazować, o co mi chodzi, posłużę się krótką historyjką. Fragmenty w ramkach to część opowieści. Akapity poza ramkami to uzupełnienie i wyjaśnienie.

Zaczynajmy.

Przypowieść o zamglonym lesie

Dwóch mężczyzn stoi pośrodku lasu. Pomiędzy drzewami rozpościera się poranna mgła, uniemożliwiając dostrzeżenie jakiejkolwiek ścieżki. Mężczyźni wiedzą, że gdzieś w pobliżu wiedzie wąska dróżka, która bezbłędnie zaprowadzi ich do domu. Jedyne, co muszą zrobić, to uważnie rozejrzeć się dookoła i poszukać jej.

Ich sytuacja doskonale obrazuje sytuację każdego człowieka żyjącego na Ziemi. Ilekroć rozważamy na tematy związane z duchowością, jesteśmy jak ci dwaj mężczyźni stojący w zamglonym lesie.

Często mamy wrażenie, że wiemy, dokąd iść. Widzimy coś, co wydaje się dobrą ścieżką. Idziemy więc w jej kierunku i staramy się kroczyć nią tak długo, jak będzie to możliwe. Niestety, większość napotykanych przez nas ścieżek wiedzie w niebezpieczne miejsca.

Jeśli mężczyźni w lesie źle wybiorą, mogą dojść na skraj przepaści i runąć w otchłań. Istnieje też niebezpieczeństwo, że wybiorą ścieżkę wiodącą wzdłuż krawędzi przepaści. Idąc nią, nie spadną w dół. Będą jednak zawsze balansowali na skraju niebezpieczeństwa. Każdy krok może zakończyć się tragicznie.

Wyobraź sobie, że jeden z bohaterów naszej opowieści jest kapłanem. W tej chwili nie jest ważne, jaką religię reprezentuje. Każda z nich, w gruncie rzeczy, stanowi takie samo niebezpieczeństwo dla rozwoju duchowego człowieka. Nie ma więc potrzeby odnosić się tutaj do jakiegoś konkretnego wyznania.

Kim tak naprawdę jest kapłan? To osoba, która utrzymuje, że zna Prawdziwą Ścieżkę. Tę jedyną, właściwą, prowadzącą do domu (Boga, oświecenia, nirwany, zbawienia – możesz wybrać, co bardziej ci odpowiada). Kapłan, uważając siebie za dobrego przewodnika, przekonuje innych ludzi do pójścia w swoje ślady. Kapłan chce ich prowadzić.

Dwóch mężczyzn stojących w zamglonym lesie próbuje znaleźć jakieś wyjście z sytuacji. Pierwszy z nich oznajmia:

– Wiem, gdzie znajduje się ścieżka do domu. Poprowadzę cię.

– Skąd możesz to wiedzieć? – dopytuje się Drugi mężczyzna – Ja niczego nie widzę. Nie sądzę, żebyś był w stanie dostrzec więcej niż ja.

– Zaufaj mi – odparł Pierwszy.

Drugi mężczyzna pozwala więc prowadzić się niewidzialną ścieżką.

Właśnie w tym miejscu pojawia się wiara. Pewni ludzie zawierzają bowiem innym. Ufają, że ci znają właściwą duchową drogę. Wierni idą za swoimi kapłanami bez słowa krytyki. Można powiedzieć, że pozwalają założyć sobie opaski na oczy i prowadzić za ręce niczym posłuszne dzieci. Idą więc na ślepo, swój los oddając w ręce obcych ludzi. W przypadku rozwoju duchowego to zdecydowanie nie jest dobra metoda na sukces.

Oto wielka tajemnica wiary

Ślepiec nie dostrzeże prawdy. Choćby nie wiem jak dokładnie ktoś starał mu się wyjaśnić, czym jest np. kolor – ślepiec nie zrozumie. Musiałby go przecież zobaczyć. Tak właśnie wygląda kwestia dojrzałości duchowej. Ostatecznej prawdy nie można poznać, będąc przez kogoś prowadzonym. Trzeba samemu do niej dotrzeć.

Dwóch mężczyzn wędruje przez zamglony las. Oczy jednego z nich są zasłonięte opaską. Nic więc nie widzi i pozwala się prowadzić. Problem w tym, że przewodnik również nie widzi żadnej ścieżki. Błądzi tak samo jak towarzysz z opaską na oczach. Czasami wydaje mu się, że dostrzega drogę. To są jednak tylko fragmenty różnych ścieżek, które wcale nie muszą prowadzić we właściwym kierunku.

Kapłan najczęściej widzi niewiele więcej niż wyznawca. Jest przecież zwykłym człowiekiem. Aby cokolwiek wiedzieć, musiał sam kiedyś zostać tego nauczony. Wychodzi więc na to, że sam jest przez kogoś prowadzony. Ma więc taką samą opaskę na oczach jak wszyscy inni. Można zatem powiedzieć, że wszyscy ludzie idący przez zamglony las mają przesłonięte oczy.

Opaskami, których używają, jest najczęściej wiara.

Powierzają swój los dogmatom innych ludzi. Zamiast samodzielnie szukać ścieżki do domu, pozwalają wodzić się w tę i z powrotem. Będą tak krążyć, aż dotrą na skraj przepaści. Tak się niestety składa, że zaślepiony przewodnik zawsze – prędzej czy później – dociera do punktu, z którego nie ma już powrotu. A wraz z nim wszyscy, których prowadzi.

Prawidłowa praktyka duchowa jest zawsze nieskrępowana i wolna od zewnętrznych wpływów. Często powtarzam, że jedyną prawdziwie dobrą duchowość można uprawiać w zaciszu własnego domu.

Zamiast uczestniczyć w religijnych rytuałach, lepiej usiąść w spokoju i zacząć rozważać najważniejsze kwestie egzystencjalne. Można to zrobić z pomocą książek i innych materiałów wspierających praktykę duchową. Można też zebrać się w gronie znajomych i prowadzić dyskusje. To całkowicie wystarczające. Pomoże odnaleźć właściwą ścieżkę.

Mężczyźni wędrują przez las. Od dłuższego czasu nie mogą jednak dotrzeć do domu. W pewnym momencie jeden z mężczyzn zatrzymuje się.

– Chyba powinniśmy pójść inną drogą – mówi niepewnie, po czym zdejmuje opaskę z oczu.

Jego przewodnik natychmiast próbuje przekonywać, że został jeszcze tylko kawałek do przejścia.

– Proszę, zaufaj mi. Jesteśmy już bardzo blisko.

Co ty byś zrobił?

Czy pójdziesz dalej – na ślepo – za swoim przewodnikiem? Czy może spróbujesz użyć siły swojego umysłu, serca i ducha do odnalezienia właściwej drogi?

Nie będę ukrywał. Cokolwiek wybierzesz, czeka cię trudna przeprawa. Pamiętaj jednak, że jedna z decyzji to ślepy zaułek. Wiesz już która.

Mężczyzna, który zerwał opaskę z oczu, stanowczo protestuje.

– Dziękuję ci za okazaną pomoc. Jestem wdzięczny za poświęcenie, ale od tej pory powinniśmy razem szukać drogi. Myślę, że nie możemy zdawać się tylko na jednego z nas. Wspólnymi siłami możemy zdziałać więcej. Do tej pory nie brałem odpowiedzialności za naszą podróż i opierałem się tylko na twojej pracy i wzroku. W ten sposób możemy nigdy nie wrócić do domu.

Każdy człowiek posiada pewien zestaw przekonań. Jeśli kapłan jest zaślepiony swoją osobistą wiarą, nie dopuści do siebie myśli, że wyznawcy mogą samodzielnie dotrzeć do Boga. Odmówi im prawa do decydowania o sobie i do osobistych poszukiwań. Jeśli jednak kapłan jest mądrym człowiekiem, który naprawdę dostrzega choć część właściwej ścieżki, z radością powita równoprawnego towarzysza podróży.

Na zakończenie

Nie chcę, żeby ktokolwiek źle zrozumiał powyższą opowieść. Nie chodzi w niej o to, że wiara jest zła czy niepotrzebna. Wręcz przeciwnie. Na pewnym etapie rozwoju duchowego jest absolutnie niezbędna, jak już zaznaczyłem. Jednakże nie jest wystarczająca, jeśli człowiek pragnie wznieść się na wysoki poziom własnego rozwoju. W pewnym momencie wiara (z rodzaju tej "ślepej") staje się niebezpieczną blokadą, która uniemożliwia kroczenie właściwą ścieżką. Wielka tajemnica wiary polega właśnie na tym.

Oto wielka tajemnica wiary

Kategorie: Przypowieści duchowe

Autor: Wojciech P. P. Zieliński
Założyłem tę stronę internetową, by pomóc wszystkim osobom, dla których liczy się uniwersalna duchowość. Nie taka, która nakłania do nienawiści i walki, lecz prawdziwa - skupiona na szczerych poszukiwaniach prawdy.


Zmień czyjeś życie na lepsze! Udostępnij:


Dołącz do nas

Polub nas na Facebooku, by otrzymywać powiadomienia o nowościach.

O stronie

"Przewodnik duchowy" jest serwisem, którego treść koncentruje się wokół tematyki rozwoju duchowego i osobistego oraz życia w harmonii z wszechświatem. Uważamy, że duchowość nie ogranicza się do jednej religii czy filozofii – jest uniwersalna i dotyczy w takim samym stopniu wszystkiego i wszystkich. Dlatego też chcemy przybliżyć Ci nauki i mądrości duchowe, niezależnie od źródła ich pochodzenia. Pamiętaj: w duchowości najważniejszy nie jest Bóg, guru czy kościół, lecz człowiek i jego droga.

Szukaj na stronie

Ta strona została znaleziona m. in. przez następujące frazy: wiara duchowa, duchowość wiara, wierzenia, wiara w jednego boga, wiara w siebie, wiara w boga, oto wielka tajemnica wiary, wielka tajemnica wiary, tajemnica wiary.