Droga do oświecenia

Którędy wiedzie droga do oświecenia?

Wielu z nas pragnie poznać odpowiedź na to pytanie. Droga do oświecenia wydaje się nam trudna i wymagająca. Tymczasem może okazać się, że jest zupełnie inaczej. Czy może być łatwiej, niż zwykle myślimy?

Duchowa praktyka jest czasami zaskakująca. A najbardziej niespodziewana jest cechująca ją prostota. Wielu ludzi nie dostrzega owej prostoty i tworzy niezwykle skomplikowane obrzędy, rytuały oraz ideologie. Tymczasem cała tajemnica w osiąganiu oświecenia tkwi w pracy nad sobą.

Opowieść duchowa: droga do oświecenia

Pewien młody mężczyzna wędrował po kraju w poszukiwaniu mądrości i natchnienia. Odwiedzał klasztory zen, świątynie shinto i inne miejsca, w których spodziewał się spotkać nauczycieli. W pobliżu świątyni prowadzonej przez wielkiego i znanego mistrza, spotkał starego, przygarbionego człowieka. Starzec spojrzał na młodzieńca przelotnie i roześmiał się na całe gardło.

Młody człowiek zatrzymał się i zapytał, co tak rozbawiło starca.

– Wędrujesz w towarzystwie anioła i diabła – odparł starzec.

– Co masz na myśli?

Stary człowiek oparł się o drzewo i spojrzał na młodzieńca pobłażliwym wzrokiem.

– Karmisz się słowami i mądrością. Jednocześnie próbujesz dzielić się zdobytym doświadczeniem, podążając wiecznie ku bezcielesnym żądzom. To oddziela cię od ludzi i skazuje na wygnanie. Całe twoje życie to wędrówka bez miejsca na odpoczynek. Bez domu.

Młody człowiek zadumał się przez chwilę.

– Oto przystanął anioł – powiedział starzec.

Zakłopotany młodzieniec nadal niczego nie rozumiał. Już miał otworzyć usta, by poprosić o wyjaśnienie, gdy usłyszał:

– Demon wskoczył w odmęty oceanu, by dotrzeć do świętej wyspy, lecz nie potrafi wystarczająco złagodnieć, by zgromadzić dla siebie wyznawców. Myślisz, że na twój głos ludzkość czeka od wieków, i dlatego porzucasz soczyste ogrody swojego życia na rzecz nieruchomych kamieni pustyni. Wiedz jednak, że na pustyni nie ma gdzie schronić się przed spokojem nieba.

Na to rzekł młodzieniec:

– Na niebie znalazłem miliony klejnotów, a pod nimi tysiące potępionych istot, których los jest powszechny niczym podmuchy wiatru. Samotna droga prowadzi do rzeczy ostatecznych. Nawet jeśli towarzyszą mi anioł i demon, ich kuszenie stało się tak monotonne i nudne, że zasypiam bez problemu na gwarnej ulicy miasta.

Starzec nic nie odpowiedział. Wręczył za to młodzieńcowi pięć ciężkich monet z przeznaczeniem dla klasztoru, w stronę którego zmierzał.

Konkluzja

Myślę, że każdy uczeń na początku wykazuje ogromny entuzjazm i ma głowę pełną marzeń. Wyobraża sobie siebie jako sędziwego mędrca, do którego ludzie przychodzą z problemami i wątpliwościami.

Sam też tak kiedyś miałem. Do czasu, aż zrozumiałem, że zostanie mistrzem nie jest moim celem. Ważniejsze, i o wiele bardziej przyjemne, jest bycie uczniem. Człowiek uczy się bowiem całe życie. Nawet starego mistrza można czymś zaskoczyć (choć nie będzie tego po nim widać).

Życie to wzrastanie, rozwijanie się – dopóki człowiek to robi, żyje prawdziwie. W momencie, kiedy przestaje się rozwijać, kończy się jego życie. Człowiek zaczyna osuwać się w dół po równi pochyłej; prosto w objęcia śmierci.

Kiedy zatem ktoś pyta mnie, co jest lepsze – bycie uczniem, czy mistrzem, odpowiadam: uczniem. Zostanie duchowym mistrzem nie powinno być celem czy pragnieniem żadnego człowieka.

 

Autor: Wojciech P. P. Zieliński

Zmień czyjeś życie na lepsze! Udostępnij:
Share on Google+Share on FacebookTweet about this on TwitterShare on LinkedInShare on StumbleUponEmail this to someonePrint this page
Komentarze
  1. Krysia
  2. Gość
  3. Jaca
  4. cbradio24
  5. Redakcja

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Pisząc komentarz zastosuj się, proszę, do naszych zasad komentowania.

O Stronie | Polityka Prywatności | Zasady Autorów | Warunki Użytkowania | Kontakt

© 2012-2017 Przewodnik duchowy. Wszystkie prawa zastrzeżone. Kopiowanie treści zabronione. | W oparciu o MyThemeShop.