Rozwój duchowy

Twoja droga do harmonii i szczęścia

Zaufanie do siebie – bądź własnym mistrzem

Zaufanie do siebie

Zaufanie to piękna rzecz. Jeśli jest dobrze ulokowane, może niesamowicie wesprzeć nasze dążenie do szczęścia i poczucia spełnienia. Ufając sobie, jesteśmy w stanie dokonać czegoś naprawdę wyjątkowego. Każdy z nas.

Zdarza się jednak, że zaufanie jest bardzo szkodliwe. Największe cierpienie zadać może w kontekście rozwoju duchowego. Aby jednak zrozumieć, w jaki sposób zaufanie może zaszkodzić człowiekowi, przeanalizujmy piąte przykazanie rozwoju duchowego. Jego treść jest następująca: Ufaj sobie, jeśli chcesz pozostać wolny. Cudze idee traktuj tylko jako zaproszenie do rozważań.

Czy zastanawialiście się kiedyś, w jaki sposób powstają religie? Mają zwykle swoje źródło w jednym nauczycielu duchowym. Nazwijcie go, jak chcecie: mędrcem, prorokiem, mesjaszem, oświeconym, guru, swami. Nazw jest wiele, lecz istota takiego człowieka zawsze podobna.

Ja najbardziej lubię określenie "koleś z wiecznym uśmiechem na twarzy", ale zdaję sobie sprawę z tego, iż termin ten może nie być zbyt wygodny podczas czytania niniejszego artykułu. Ograniczę się więc do jednego słowa: mędrzec.

Zaufanie w rozwoju duchowym

Mamy zatem takiego mędrca – człowieka wielce uduchowionego, który zdaje się rozumieć zasady naszej rzeczywistości. Potrafi odpowiedzieć na każde pytanie w taki sposób, że słuchacze otwierają szeroko oczy z zachwytu lub... eksplodują wściekłością. Mędrzec budzi podziw lub nienawiść; nikt nie pozostaje obojętny na jego słowa.

Co się dzieje dalej? Mędrzec znajduje coraz więcej słuchaczy, a kilku z nich zostaje jego wiernymi uczniami. Uczniowie pojawiają się prędzej czy później. Naprawdę nie ma przed nimi ucieczki. Naturalnym bowiem prawem wszechświata jest to, że tam, gdzie pojawia się mądrość, znajdą się i marzyciele jej poszukujący. Są to ludzie pragnący posiąść jakąś egzotyczną tajemnicę; skarb cenniejszy niż złoto czy szlachetne kamienie.

Słuchając wykładu nauczyciela duchowego, uczniowie przyjmują zwykle jego słowa bezkrytycznie. Jest to bowiem człowiek darzony powszechnym szacunkiem i zaufaniem. Ludzie wierzą w jego słowa. Dlaczego nie mieliby wierzyć? Czy jest coś złego w wierze? Nie. Pod warunkiem, że wypływa ona z naszych własnych przemyśleń, a nie ze słów wypowiedzianych przez innego człowieka.

Zaufanie do drugiej osoby

Na jakiej podstawie twierdzimy, że ktoś wie coś więcej; że jest lepiej poinformowany od nas? To może się sprawdzać w kwestii nauk ścisłych. Ekonomista zna lepiej zasady rządzące gospodarką – dobrze zatem go wysłuchać. Astronom lepiej zna niebo i gwiazdy – czyż możemy z nim konkurować? Chirurg wie, w jaki sposób przeprowadzić operację – jego umiejętnościom nie sposób zaprzeczyć.

A jak jest z duchowymi nauczycielami? Cóż takiego mają, czego brakuje przeciętnemu człowiekowi? Z pewnością więcej czasu poświęcili oni na analizę rzeczywistości. Nie posiadają jednak niczego, czego i my nie moglibyśmy zdobyć. Nie bez powodu mistrzowie zen mówią, że nauczyciel może jedynie wskazać drzwi uczniowi.

Jednak uczeń sam musi przez te drzwi przejść – musi sam się nauczyć. Ostatecznie każdy z nas musi został swoim własnym mistrzem. To może wydawać się dziwne, ale tak działa cały system, którego elementem jest rozwój osobisty człowieka.

Ciąg dalszy budowania zaufania

Mamy więc mędrca i kilkoro uczniów. Zrobiła się już gromadka, lecz ciągle na tyle nieliczna, by przynależność do niej stanowiła pewne wyróżnienie. Bycie uczniem człowieka oświeconego jest przecież nie lada zaszczytem, prawda? Przynależność do grupy najbliższych uczniów nabiera szczególnego znaczenia po śmierci nauczyciela. Tworzy się wówczas krąg osób wtajemniczonych; tych, którzy niosą dalej nauki mistrza.

Z każdym pokoleniem owe nauki stają się jednak coraz bardziej "zanieczyszczone". Wielu ludzi nie rozumie słów oświeconego człowieka. I nie ma się co dziwić – oni przecież oświeceni nie są. Wszelkie wątpliwości muszą więc wyjaśniać osoby wtajemniczone. One same jednak wszystkiego nie rozumieją. Niektóre nauki muszą siłą rzeczy "brać na wiarę".

Kolejne pokolenia uczniów również nie mają wyjścia: słuchają kazań i wykładów, pielęgnując w sobie wiarę w te elementy, które są dla nich niezrozumiałe. Do tego dochodzą różne interpretacje i dodatki – przydatne w zależności od panujących warunków ekonomiczno-społecznych.

Tak rodzą się religie (w wielkim skrócie i uproszczeniu). Wraz z upływem czasu i poszerzaniem się wpływów, pojawia się coraz więcej osób, które nie wszystko rozumieją. Trzeba im to wyjaśniać w coraz prostszy i łatwiejszy do "przełknięcia" sposób. To często prowadzi do dogmatyzmu, a nawet fundamentalizmu.

Na tym etapie przekazy oparte na naukach mędrca (tego, od którego się wszystko zaczęło), zamiast pobudzać do rozwoju, zamykają umysły i ograniczają ducha. Trzeba przestrzegać sztywnych zasad – niezmiennych w czasie, gdyż opartych o nauki dawno nieżyjącego mędrca.

Dlaczego zaufanie utrudnia życie?

Jeśli w coś pokładasz bezgraniczne zaufanie w czyjeś idee, znaczy, że żyjesz w niepewności. Brakuje ci wiedzy, w wyniku czego w twym sercu gnieżdżą się wątpliwości. Człowiek żyjący w zgodzie z naturą wszechświata nie potrzebuje wiary – on szuka konkretnej wiedzy.

Człowiek wierzący wierzy (sic!) w istnienie Boga, mędrzec żyje w jedności z Bogiem każdego dnia. Ani na chwilę nie traci z nim kontaktu. Nie musi chodzić do świątyni, modlić się, śpiewać pieśni i psalmów, spowiadać się z grzechów. Mimo to żyje bliżej Boga niż kapłani i wyznawcy najpiękniejszych nawet religii.

Co jest wobec tego naszym zadaniem? Słuchanie nauczycieli – owszem, ale przede wszystkim ufanie własnemu osądowi. Nie powinniśmy bezkrytycznie przyjmować cudzych nauk. Zamiast tego lepiej samodzielnie je przeanalizować i ocenić, czy mają pokrycie w rzeczywistości, czy może są wyssanymi z palca bajdurzeniami.

Samo musimy dokonać tej kwalifikacji; sami musimy znaleźć odpowiedź na swoje pytania. Filozoficzne idee oraz religijne dogmaty powinniśmy traktować tylko i wyłącznie jako okazję do podjęcia rozważań. Rozwój duchowy jest bowiem działaniem. To czynność mentalna, a nie zwyczajne pokładanie zaufania w rzeczy niezrozumiałe.

Kiedy słucham wykładu lub czytam książkę, czerpię słodki nektar z głębokiej czary mądrości. Nie przyjmuję jej jednak bezkrytycznie. Nie uczestniczę w tańcu słów nauczyciela bardziej, niż jest to konieczne. Wybieram inną ścieżkę. Trudno ją znaleźć, gdyż jest niewidzialna, ale każdy jest w stanie postawić na niej stopę.

Wystarczy pamiętać o tym, że każdy człowiek może się mylić. Jest to część naszej natury. Naprawdę nie ma ludzi nieomylnych. Nawet jeśli ktoś jest darzony ogromnym szacunkiem przez cały świat, może wygłosić chybioną teorię.

Właśnie dlatego nie powinniśmy przyjmować niczego "na wiarę", nie możemy nikomu ufać bezgranicznie. Nie wiemy przecież, czy osoba głosząca swoje poglądy ma rację, czy tkwi w błędzie. I nie dowiemy się, dopóki sami tego nie sprawdzimy.


Zaufanie do siebie

Kategorie: Rozwój duchowy

Autor: Wojciech P. P. Zieliński
Założyłem tę stronę internetową, by pomóc wszystkim osobom, dla których liczy się uniwersalna duchowość. Nie taka, która nakłania do nienawiści i walki, lecz prawdziwa - skupiona na szczerych poszukiwaniach prawdy.


Zmień czyjeś życie na lepsze! Udostępnij:


Dołącz do nas

Polub nas na Facebooku, by otrzymywać powiadomienia o nowościach.

O stronie

"Przewodnik duchowy" jest serwisem, którego treść koncentruje się wokół tematyki rozwoju duchowego i osobistego oraz życia w harmonii z wszechświatem. Uważamy, że duchowość nie ogranicza się do jednej religii czy filozofii – jest uniwersalna i dotyczy w takim samym stopniu wszystkiego i wszystkich. Dlatego też chcemy przybliżyć Ci nauki i mądrości duchowe, niezależnie od źródła ich pochodzenia. Pamiętaj: w duchowości najważniejszy nie jest Bóg, guru czy kościół, lecz człowiek i jego droga.

Szukaj na stronie

Ta strona została znaleziona m. in. przez następujące frazy: zaufanie do siebie, czym jest zaufanie do siebie, brak zaufania do samego siebie, zaufać sobie, zaufanie do życia, co to znaczy ufać sobie, jak ufać sobie, zaufanie duchowość.