Rozwój duchowy

Twoja droga do harmonii i szczęścia

Komentarze do artykułu:

Zagrożenia duchowe. Ostrzeżenie, które może uratować twoją duszę

« Wróć do artykułu

Większość komentarzy znajdujących się poza systemem Disqus to wpisy archiwalne, dokonane przez Czytelników przed zmianami wprowadzonymi na stronie. Zachęcamy do korzystania z Disqus. Jeśli jednak wolisz nadal dodawać swoje komentarze bezpośrednio na stronie, pozostawiamy taką możliwość w postaci tego oto formularza.

Oświecenie

Zdecydowanie się z tym nie zgadzam... Autor chce, żeby wszyscy postrzegali tak samo duchowość jak on. Jaka jest pewność, że nie ma magicznego poszerzania świadomości, oświecenia itp.? Np. moje doświadczenia wskazują na coś zdecydowanie innego... Duchowość pozbawiona poszerzania świadomości to nie duchowość, tylko strata czasu, odmienne stany są właśnie podstawą religii ! Każdy powinien przeżyć mistyczne przeżycia, doświadczyć na właśnej skórze jedności z Absolutem, z Wszechświatem. Dla mnie największą sektą jest kościół katolicki, który próbuje z prawidziwej duchowości zrobić szatana. Pozostałe pkt już nie są takie najgorsze, ale zaprzeczają sobie... Osoba otwarta na nowości wręcz musi poszerzać świadomość.

Wojciech P. P. Zieliński

Bardzo dziękuję za komentarz. Cieszę się, że podzieliłeś/-aś się swoją opinią.

Jeśli chodzi o punkt 3, to pisałem w nim o sztucznym poszerzaniu świadomości, a nie poszerzaniu w ogóle. Człowiek, który koncentruje swoje działania na "poszerzaniu świadomości", nie zajmuje się duchowością, tylko mistycznym wypełniaczem uwagi (jak ja to nazywam). Dzięki praktyce duchowej nie poszerzasz swojej świadomości, ty po prostu stajesz się bardziej świadomy. Nie wolno tego mylić z mistycznymi doznaniami, gdyż to zupełnie co innego. Ludzka świadomość zmienia się w efekcie rozwoju duchowego, ale to nie może być celem samym w sobie.

Nie wiem, jakie masz doświadczenia (szkoda, że nie napisałeś o tym więcej), więc nie mogę się za bardzo wypowiadać na ich temat. Niemniej tzw. przeżycia mistyczne mają wiele różnych źródeł, nie tylko duchowe. Mogą być wynikiem zażycia jakiegoś narkotyku (tego nie można przecież uznać za rozwój duchowy, prawda?), choroby psychicznej czy postępowania osoby trzeciej (np. sugestie podprogowe, hipnoza, manipulacja), etc. Możliwości jest bardzo dużo. Jak widać, nie wszystko złoto, co się świeci.

Piszesz o doświadczeniu jedności z Absolutem. OK, zgadzam się. Tylko, że to nie jest żadne doświadczenie mistyczne. To całkowicie naturalne i zwyczajne zjawisko. Można tego doświadczać cały czas i nie trzeba uciekać się do jakichś tajemnych praktyk. Wystarczy całkowicie normalna, naturalna praktyka duchowa. Medytacja, praca nad sobą, etc. Ja doświadczam takiej jedność codziennie i nie jest to dla mnie niczym niezwykłym.

Andrzej Piotrowski

Wydaje mi się że niema nic gorszego niż zamknąć się na nowości i wszelakie zmiany. Jest takie powiedzenie: "Kto się nie rozwija, ten się zwija" – myślę że jest w tym dużo racji. Ludzie zamknięci na rozwój stają się strasznie zatwardziali, skamieniali i w ogóle zacofani :)

ASSERA-KUN

Do tego artykułu ( chociaż ogólnie wydaje sie być dobry ) to ma w sobie parę pułapek

1 pułapka ( i to dosłownie ) "Nie szukaj oświecenia" ( pkt. 4 artykułu ) przecież oświecenie to najważniejszy i ostateczny cel każdej duszy czyż nie chodzi o połączenie się z najwyższym ( bogiem świadomością ... etc.). Owszem oświecenie samo w sobie jest celem nadrzędnym i to nie ulega zmianom od kiedy powstała 1 dusza. "Najbardziej zadziwiające jest to, że tak naprawdę oświecenie/zbawienie/nirwana/satori (sam wybierz sobie odpowiednie słowo) nie jest nam do niczego potrzebne." – to zdanie zaprzecza rozwojowi duchowemu , owszem nie wolno rozwijać się na zasadzie " ja się rozwijam za to dostane nagrodę " ale nie wolno zaprzeczać że ostateczny rozwój to własnie oświecenie/zbawienie/nirwana/satori czy jak tam to ktoś nazwie.

2 może mniej szkodliwe niż pkt 4 to pkt 2 " Duchowość to równowaga w każdym aspekcie życia."

nie do końca się z tym zgodzę.

– równowaga jest potrzebna zgoda ( w każdym aspekcie ) – ale... na początku

potem w miarę jak osiągamy coraz większe i bardziej świadomy rozwój pojawia się to co ja nazywam "BARIERĄ " ( tzn pojawia się nietolerancja wszelkiego zła wszystkiego co nam szkodzi i nami próbuje manipulować ) ta jak ją nazwałem " BARIERA " powoduje ze sami podświadomie wiemy jak ktoś ma co do nas złe intencje próbuje nas w jakiś sposób skrzywdzić oszukać czy zrobić cokolwiek złego. ( nie do końca rozumiem mechanizm działania tej " BARIERY " ale mniej więcej tak się objawia ( powstaje swojego rodzaju ochrona przed wszystkim co złe i negatywne ). więc to już nie jest stan Równowagi ale raczej czegoś wyższego.

to tak po ogólnym przeanalizowaniu tego tekstu

Poza kilkoma niedociągnięciami i tym co napisałem tekst jest miły i ogólnie dobry (chociaż bardzo ogólny)

podoba mi się że autor przestrzega przed wieloma rzeczami – substancjami dźwiękami i ludźmi wpływającymi na naszą świadomość że przestrzega przed materializmem i zbytniemu zaufaniu do naszej cielesności oraz przed sztucznym i za szybkim rozszerzaniem świadomości ( które bywa bardzo groźne w skutkach ) etc.etc.

Pozdrawiam ASSERA-KUN
– podążaj własną ścieżką i nie zapominaj skąd pochodzisz –

Wojciech P. P. Zieliński

@Assura-kun, bardzo dziękuję za wspaniały komentarz. Cieszę się, że poruszyłeś te kwestie. Pozwolę sobie na napisanie kilku słów na ten temat, dzięki czemu rzucę nieco więcej światła na to, o co mi chodziło.

Ad. 2. Widzę, że patrzymy na kwestie duchowe z zupełnie przeciwnych stron. Moim zdaniem, równowaga to nie początek, ale podstawa całej duchowej praktyki i jedna w jej najgłębszych zasad. W miarę czynionych "postępów" w praktyce duchowej, rzeczywiście pojawia się coś w rodzaju "Bariery", o której wspominasz, ale to właśnie ona stanowi początkową fazę rozwoju.

Rozpoczynając pracę nad sobą, z góry zakładamy, że chcemy się odciąć od wszelkiego zła i cierpienia. To jest cecha charakterystyczna wszystkich ludzi. Kiedy ktoś zostaje uczniem, stara się osiągnąć wykreowany w swoim umyśle ideał dobra. Źródło takiego postępowania leży w braku zrozumienia zasady niedualności (tzn. wszystko jest jednością). Dualizm jest jedną z iluzji świata materialnego (w jego skład wchodzą terminy dobro i zło, które są jedynie pojęciami stworzonymi przez człowieka, ale w rzeczywistości nie istnieją jako realne byty/siły/energie). Iluzję dualizmu można zdemaskować, jeśli przeanalizuje się dokładnie koncepcję yin-yang. Wszyscy wielcy mędrcy w naszej historii nauczali o absolutnej jedności wszelkiego istnienia; również dobro i zło są w rzeczywistości jednością. Ludzie oświeceni nigdy nie odrzucali zła, nie tworzyli przed nim barier i nie walczyli z nim. Zamiast tego akceptowali je i przyjmowali w każdym przejawie, z jakim się spotykali.

Wystarczy przyjrzeć się kilku najbardziej znanym przypadkom. Jezus przyjmował z pokorą całe zło, jakim rzucili w niego ludzie – tortury, obelgi, śmierć na krzyżu; nigdy niczego nie odrzucał (patrz: nauka o nadstawianiu drugiego policzka). Sokrates również nie odrzucił zła, którego doświadczył ze strony innych ludzi – kiedy został skazany na śmierć za swoje nauki, przyjął karę, pozostając wiernym prawdzie. Również Budda nigdy nie bronił się przez złem – wręcz przeciwnie. To, że jego ojciec próbował go przed nim uchronić, było bezpośrednią przyczyną podjęcia przez Buddę praktyki duchowej. Budda nie odrzucił nawet swoich uczniów, którzy go wcześniej wyśmiali. Osiągnąwszy oświecenie, wrócił do nich i nauczał jak gdyby nic się nie stało. Podobnie zachowywało się wielu mistrzów zen – przeczytaj te dwie opowiastki: "Doprawdy?" oraz "Nie można ukraść księżyca". Przykładów jest o wiele więcej, ale nie będę ich tutaj wszystkich przytaczał. Jak widać, równowaga (z akceptacją zła włącznie) jest charakterystyczna dla ludzi oświeconych; nie jest "dobra tylko na początku", jak piszesz, a raczej jest umiejętnością zdobywaną na szarym końcu. Jeszcze nie słyszałem o człowieku oświeconym, który nie żyłby w absolutnej równowadze. Stąd też wziął się punkt drugi w powyższym artykule.

Ad.4. W kwestii "nie szukania oświecenia" – czy słyszałeś może o wu-wei? W skrócie można to przedstawić jako działanie przez niedziałanie. W zen istnieje dość powszechnie znana nauka, według której uczeń powinien wszystko "puścić" – absolutnie wszystko, również swoje pragnienie osiągnięcia oświecenia. Dopiero odpuszczenie pozwoli przygotować grunt (w umyśle) do dalszej praktyki. Dopóki będziesz pragnął oświecenia, nigdy go nie osiągniesz. Pozwól, że przytoczę taki oto cytat: Szczęściem mieć cel na krańcu drogi, lecz w obliczu jej końca – to droga ma znaczenie, nie cel [Ursula K. Le Guin].

Pozdrawiam Cię i zapraszam do dalszej dyskusji.

PS. Wybacz za nieco przydługą wypowiedź, ale jak ja się czasami rozpędzę, to nie ma zmiłuj ;)

Adam

"Kto się nie rozwija ten się zwija" Już gdzieś to słyszałem, chyba jakiejś firmy to jest slogan. Ale na prawdę bardzo na miejscu

Na prawdę ciekawy artykuł, najlepiej przypadł mi do gustu ostatni punkt : Duchowość bez pełnej świadomości i wolności. Odkrywanie prawdziwego człowieczeństwa to teraz najistotniejsza część mojego życia

Nepekil

Bardzo Pana szanuję, Panie Wojciechu, tak jak i całą ekipę strony. Dlaczego? Moja intuicja podpowiada mi, że spełniacie pewną misję. I czuć, że na prawdę wasze intencje są szczere. Nie nachalne. Zrównoważone. Uczycie myśleć samodzielnie i podążać własną drogą. Dziękuje.

ASSERA-KUN

WITAM PONOWNIE

Zgadzam się że na początku wszystko było jednością i do niej znowu chyba dąży ( także dobro czy zło były jednym – w zasadzie nadal tym są to jakby dwa bieguny tego samego magnesu ) koncepcja yin-yang chyba na razie wyraża najdokładniej tą jedność , mądrość i równowagę między tymi siłami ( które się wzajemnie uzupełniają i przenikają )

Zgadzam się że trzeba osiągnąć pełną równowagę dopiero potem można w pełni świadomie odrzucić wszelkie "iluzje" które nas otaczają oraz poddać się "wiatrowi" prawdziwej ścieżki.

Nie chodziło mi o zakładanie czegokolwiek z góry raczej o to że na końcu ścieżki jest to coś w imię czego wielcy mistycy świata właśnie tyle wycierpieli i podjęli kroki ku oświeceniu mimo że często ten świat ich nie rozumiał i odrzucał i wyśmiewał .

"Szczęściem mieć cel na krańcu drogi, lecz w obliczu jej końca – to droga ma znaczenie, nie cel" [Ursula K. Le Guin].- o to mniej więcej mi chodziło tylko mam czasem problem z wyrażaniem słowami tego co mam na myśli.

PS. czy długo czy krótko sens się liczy :)

– PRAWDA OTWIERA OCZY NA NAJDALSZE ZAKĄTKI DUSZY MIŁOŚĆ JE JEDNOCZY –

...POZDRAWIAM...

Anna

Interesujący temat, trzeba być otwartym na nowości jednak znać umiar :) Najważniejsze to znać swoje słabe i mocne strony :) Bardzo ciekawy artykuł,pozdrawiam! :)

Ryszard Gajdzik

Przytoczę tylko cytat:

"Medytacja oznacza połączenie się indywidualnej ludzkiej jaźni z Absolutem, a właściwie wzniesienie się ponad zasłonę iluzji stwarzającej pozory oddzielnego istnienia człowieka i Boga. Stąd najwyższą formą medytacji jest w słowach Sathya Sai Baby całkowite oddanie się Bogu i osiągnięcie jedności z nim poprzez miłość. "Wieczorem siadacie do dziesięciominutowej medytacji, dobre i to. Ale pozwólcie, że zapytam – czy kiedy wstajecie po tych dziesięciu minutach, wyraźniej dostrzegacie w otaczających was ludziach płomień boskiej obecności? Jeżeli nie, taka medytacja jest stratą czasu. Czy kochacie mocniej, mówicie mniej lub z większą szczerością służycie innym? Takie są bowiem oznaki sukcesu w medytacji. Wasz postęp w tej dziedzinie musi przejawiać się w waszym charakterze i zachowaniu. Medytacja winna sublimować wasze podejście do świata. W innym przypadku jest udawaniem".

– Sathya Sai Baba

Lena

Myślę, ze większość z Nas (czytających ten artykuł) ma problem z pierwszym punktem. Nie ufamy sobie! W życiu codziennym bardzo często kierujemy się opiniami innych osób (nie decydujemy sami!). To nie My, a Nasz pracodawca "ostatecznie" decyduje o kierunku Naszej pracy (o tym, "kim jesteśmy w pracy"!)! Dlaczego? Dlatego, że się boimy własnego JA! Czy Nasze własne JA otrzyma akceptacje (Naszego społeczeństwa)? Czy My sami zaakceptujemy siebie? Kiedy w końcu nauczymy "z pewną dozą obojętności" przechodzić wobec opinii innych osób? Codziennie powinniśmy uczyć się czegoś nowego o sobie (ja w ostatnich dniach nauczyłam się tego, że mam w sobie "dwie natury" : z jednej strony jestem osobą bardzo wrażliwą, a z drugiej bardzo silną)!

Wojtek

Lena – to naprawdę dobre podsumowanie. Brak zaufania do siebie, to problem, który dotyka większość z nas. Objawia się to różnie. Nie ufamy, że możemy coś zrobić, nie wierzymy w to, że potrafimy samodzielnie podejmować pewne decyzje. Szef, rodzice, sąsiedzi, media – wszystko wpływa na nasze decyzje i tylko silni ludzie potrafią powiedzieć: mam swoje zdanie. Obojętnymi wobec zdania innych być nie można – w końcu oni również mogą powiedzieć coś wartościowego. Warto jednak przede wszystkim słuchać siebie. Może tak być, że "nasze" zdanie będzie zbieżne ze zdaniem innych, może być tak, że będzie dokładnym zaprzeczeniem. Sztuką jest wbrew wszystkiemu postępować zgodnie ze swoim zdaniem.

Tomek

Jak w temacie 6 aspektów, zgadzam się z nimi. Są one jak najbardziej uniwersalne w mojej ocenie. Każdy interpretuje wg siebie. Podstawa to własne zdanie. Spotykam codziennie na swej drodze "nauczycieli". Każdy człowiek każde istnienie – zwierzęta, rośliny są nimi. To one pokazują mi jakim jestem.

Uczę się od nich.

Jak ująłeś to Wojciechu oświecenia nie należy szukać. To ono ku nam dąży. To jest jak symboliczna żaróweczka która się zapala kiedy coś staje się jasne. Pierwsza myśl, która przychodzi sama w najmniej oczekiwanym momencie. To los, nie przypadek.

Assera- Kun, nie ma dobra ani zła, one są płynne. Wytłumaczę Tobie to w prosty sposób. Jeden człowiek twierdzi że komputer i internet jest "zły" ponieważ demoralizuje kradnie czas, kupa plastiku nie ekologiczny itp. Zaś drugi człowiek stwierdzi że komputer jest w porządku ponieważ to nie tylko ta ciemna strona ale w to ekologia bo się nie wycina drzew pod produkcję papieru, szybsza komunikacja szybciej uzyskać można dostęp do źródeł informacji, wystarczy dobrze poszukać. To kwestia tolerancji. Wolnego myślenia, czynienia swojej woli nie robiąc przy tym krzywdy innym.

Tak Lena większość tak ma – ponieważ jest za słaba wewnętrznie.

To jest poniekąd jin i jang światło ciemno, smutek radość, siła słabość. To jest i tego nie ma. To ma się przenikać. To jak walka bez walki, ponieważ na siłę można zrobić sobie tylko krzywdę.

Gość

wiara w siebie to podstawowa rzecz. bez tego nie osiągniemy niczego innego, to klucz do innych aspektów. Brak wiary w siebie prowadzi do załamania się, co z kolei prowadzi do ograniczonej świadomości, zamykamy się jedynie w kręgu naszych złych myśli. Zawsze powinniśmy znajdować jasną stronę medalu, powtarzać sobie że możemy wszystko – no bo przecież możemy :)

Gość

Ciekawy artykuł.

Nie lubie czytać długich tekstów, bo czasem gubie się w środku, ale ten jest wyjątkiem.

Life Walker

Zawsze się zastanawiam, czy mamy jakiś cel. Tzn czy mamy konkretne zadania do wykonania i skąd mamy wiedzieć co mamy wykonać.

Gość

Najważniejsze jest to, żeby zaufać samemu sobie i wiedzieć czego oczekujemy od życia, w którym kierunku zmierzamy.

Borys

Przeżyłem już kilka lat na tym świecie i wydaje mi się, że to my sami jesteśmy największym problemem dla samych siebie. Nie potrafimy wyjść poza własne ograniczenia. Musimy nauczyć się przełamywać, aby pokonać kolejne granice.

Pradex

Zdecydowanie 5 pkt popieram. Zmiany w życiu człowieka są potrzebne. Życie nie może być szare i nudne.

etno

Dziękuję za ten portal. Szukałem takich tekstów od dawna. Tak szerokiego spojrzenia na zagadnienie szeroko pojmowanego "sensu istnienia". Długo można pisać o ludzkości i błędach, które popełnia. Ciesze się, że jest polskojęzyczny portal, który tak mądrze pisze o tych sprawach.


Dołącz do nas

Polub nas na Facebooku, by otrzymywać powiadomienia o nowościach.

O stronie

"Przewodnik duchowy" jest serwisem, którego treść koncentruje się wokół tematyki rozwoju duchowego i osobistego oraz życia w harmonii z wszechświatem. Uważamy, że duchowość nie ogranicza się do jednej religii czy filozofii – jest uniwersalna i dotyczy w takim samym stopniu wszystkiego i wszystkich. Dlatego też chcemy przybliżyć Ci nauki i mądrości duchowe, niezależnie od źródła ich pochodzenia. Pamiętaj: w duchowości najważniejszy nie jest Bóg, guru czy kościół, lecz człowiek i jego droga.

Szukaj na stronie