Rozwój duchowy

Twoja droga do harmonii i szczęścia

Duchowość i polityka

Duchowość i polityka

Niedawno odbyły się w naszym pięknym kraju wybory prezydenckie. Pewien mocno zorientowany politycznie znajomy zapytał mnie, na kogo głosowałem. Ku jego ogromnemu zdziwieniu odparłem, że nie wziąłem udziału w wyborach. Chwilę później wysłuchałem kazania oburzonego patrioty, twierdzącego, że moim obowiązkiem... Przyznam się, że tego typu wypowiedzi mnie nie ruszają. Oto dlaczego.

Przez całe życie staram się postępować w sposób absolutnie szczery z samym sobą. Nie okłamuję się i nie udaję niczego. Co za tym idzie, nie robię nic na pokaz. Wręcz przeciwnie. Zawsze szczerze opowiem o swoich poglądach i nie boję się czyjegoś oburzenia. Dyscyplina duchowa nakazuje mi wierność temu, co uważam za słuszne. Nie mogę więc udawać kogoś, kim nie jestem.

W przypadku swoich demokratycznych obowiązków mam pewną zasadę. Oddaję swój głos tylko na człowieka, który nań zasługuje. Nie będę wybierał "mniejszego zła", nie będę głosował "przeciwko komuś" i z całą pewnością nie będę manifestował sprzeciwu poprzez oddawanie nieważnego głosu. Dlaczego? Ponieważ szanuję swój czas. Uważam, że każda minuta mojego życia jest bezcenna i nie zamierzam jej marnować na coś, co nie ma sensu.

Przy okazji wyborów prezydenckich mieliśmy okazję wyraźnie zobaczyć zakłamanie polityków. Podczas kampanii obiecywali gruszki na wierzbie, by chwilę później z większości obietnic się wycofać. Pokazali w ten sposób, że każdy oddany na nich głos jest zmarnowany. Czy ktoś jeszcze może zaufać politykowi? Za parę miesięcy czekają nas wybory parlamentarne. Znowu zostanę w domu i oddam się przyjemności medytacji, zamiast stać w kolejce do urny.

Jesienią będziemy bowiem świadkami takiej samej parady pustych obietnic jak poprzednio. I każdy, kto znowu uwierzy, zademonstruje swoją naiwność. A ja sobie poczekam. Na kogoś, kto będzie wart mojego głosu. Może kiedyś się taki znajdzie.

Bo w duchowości...

Czy to ważne, że twardo trzymam się swoich zasad i nie chodzę na wybory dla "świętego spokoju"? Oczywiście, że ważne. Moją główną sferą zainteresowań jest duchowość. Z tego powodu nie mogę sobie pozwolić na chodzenie na łatwiznę. Muszę szczerze podchodzić do wszystkiego, również do polityki.

Nikt nie przekona mnie, że wpływy czy dobre interesy mogą zastąpić szczerą praktykę duchową. Nie angażuję się więc w zakulisowe układy, jak robią niektórzy. Nie wygłaszam z ambon kazań mających na celu kształtowanie świadomości wiernych. Nie będę też agitował za tym czy innym politykiem. Ponieważ zaszkodziłbym sobie i wszystkim ludziom. Kiedy ktoś, jak ja, chce praktykować prawdziwą duchowość, nie powinien iść za stadem. Jego celem nie może być szukanie poklasku i kontaktów pozwalających podnosić pozycję społeczną.

... nie chodzi o wpływy

Tak samo powinno być w polityce. Zadaniem urzędników państwowych jest przede wszystkim dbanie o kraj i jego obywateli. Niestety, mało kto zdaje sobie z tego sprawę. Ludzie patrzą na rząd jak na władców, a tymczasem oni powinni być sługami narodu. Gdyby to wiedzieli, każdy kraj wiele by zyskał.

Politycy to ludzie, którzy przede wszystkim dbają o swój własny interes. Oczywiście nie wszyscy, ale wyjątki są na tyle rzadkie, że nawet nie warto o nich wspominać. Na polskiej scenie politycznej jeszcze nigdy nie miałem okazji dostrzec człowieka, który – w moim odczuciu – byłby szczerze zainteresowany budowaniem dobrych warunków życia dla wszystkich obywateli. Zawsze chodzi o jedną grupę. Jej dobro stawiane jest ponad dobrem innych. A przecież wiadomo: żeby dać jednym, innym trzeba zabrać. Zamiast więc postarać się o w miarę zrównoważony rozwój wszystkich grup społecznych, politycy wybierają swoich najbliższych i to właśnie dla nich tworzą najlepsze warunki.

A pozostali obywatele za to płacą.

Rozdzielanie całości

Nie da się ukryć, że duchowość jest częścią ludzkiego życia. Trudno więc oddzielić ją od światopoglądów politycznych. Religia od wieków wpływa na politykę. Co więcej, największe związki wyznaniowe (np. Kościół Katolicki) aktywnie starają się kształtować przekonania urzędników państwowych. W ten sposób tworzą dla siebie bezpieczne środowisko życia.

Polityk będący zwolennikiem takiej czy innej ideologii, w naturalny sposób będzie dążył do jej rozpowszechniania. Znajduje to często odzwierciedlenie w tworzonym przez niego prawie. W naszej konstytucji znajduje się artykuł mówiący o tym, że "Władze publiczne [...] zachowują bezstronność w sprawach przekonań religijnych, światopoglądowych i filozoficznych, zapewniając swobodę ich wyrażania w życiu publicznym". W praktyce jest to jednak przepis często pomijany. Mało kto potrafi bowiem zachować bezstronność w kwestiach duchowości, choć prawidłowa nauka duchowa właśnie tego uczy.

Oficjalnie staramy się więc oddzielać państwo od związków wyznaniowych. W praktyce często jest to niewykonalne. I tak miotamy się od jednej skrajności do drugiej, zapominając, co jest naprawdę ważne w polityce.

Ratunek z opresji

Duchowość może jednak uratować politykę. Wielcy filozofowie od zarania dziejów rozważają kwestie państwowe. Ich przemyślenia powinny stanowić podwaliny do tworzenia prawa. Niezliczone dzieła rozkładają aspekty państwowości na czynniki pierwsze i szukają najlepszych rozwiązań.

Myślę, że doskonałym pomysłem byłaby odpowiednia edukacja ludzi kandydujących na stanowiska publiczne. Zanim zaczną ubiegać się o urząd, powinni przejść odpowiednią szkołę. Mam na myśli uczelnię przystosowaną do kształcenia polityków wszystkich szczebli, ale przede wszystkim tych najwyższych. W takiej szkole główne miejsce powinny zajmować filozofia, logika, etyka, kultura. To najważniejsze przedmioty. Oczywiście, w zależności od specjalizacji, również zarządzanie, ekonomia, prawo, demografia, etc.

Taki mi się marzy system, w którym państwo jest "obsługiwane" przez kompetentnych ludzi, a nie osoby z ulicy, które chcą tylko szybko zarobić, ile się da. Nie stać nas na takich polityków. Brak odpowiedniej edukacji to przyczyna wielu problemów. W polityce widać to szczególnie wyraźnie. Państwem kierują ludzie niemający do tego odpowiednich kwalifikacji.

Właśnie dlatego

Zamiast brać udział w wyborach, wolę poświęcić czas na rozpowszechnianie duchowości. Jest to o wiele wartościowszy wkład w polską państwowość, niż oddanie głosu na kogoś, kto nań nie zasługuje. Mam nadzieję, że politycy zaczną kiedyś uczyć się rzeczy, które są im naprawdę potrzebne do pełnienia swojej służby.

Ja ze swojej strony mogę przysłużyć się demokracji propagowaniem duchowej edukacji.


Autor: Wojciech P. P. Zieliński
Założyłem tę stronę internetową, by pomóc wszystkim osobom, dla których liczy się uniwersalna duchowość. Nie taka, która nakłania do nienawiści i walki, lecz prawdziwa - skupiona na szczerych poszukiwaniach prawdy.


Zmień czyjeś życie na lepsze! Udostępnij:


Komentarze

Dołącz do nas

Polub nas na Facebooku, by otrzymywać powiadomienia o nowościach.

O stronie

"Przewodnik duchowy" jest serwisem, którego treść koncentruje się wokół tematyki rozwoju duchowego i osobistego oraz życia w harmonii z wszechświatem. Uważamy, że duchowość nie ogranicza się do jednej religii czy filozofii – jest uniwersalna i dotyczy w takim samym stopniu wszystkiego i wszystkich. Dlatego też chcemy przybliżyć Ci nauki i mądrości duchowe, niezależnie od źródła ich pochodzenia. Pamiętaj: w duchowości najważniejszy nie jest Bóg, guru czy kościół, lecz człowiek i jego droga.

Szukaj na stronie

Ta strona została znaleziona m. in. przez następujące frazy: duchowość i polityka, polityka a duchowość, duchowość człowieka a polityka, duchowość w życiu codziennym, duchowość a państwo, polityka i rozwój duchowy.